W ostatni weekend Maja pojechałyśmy na zawody Agility Top Dog do Warszawy. Ogólnie muszę powiedzieć, że organizacja zawodów była świetna, atmosfera zresztą też. Jestem zadowolona z tych zawodów, lecz niestety nie ustrzegłam się przed kardynalnymi błędami. Ilka biegała różnie, zależnie od mojego nastroju. Jest to niestety bardzo uciążliwe prowadzić psa na którego w tak dużym stopniu działają emocje przewodnika. Z drugiej strony zadziwia mnie ten fenomen, ponieważ w momencie kiedy ja podchodzę do sprawy na luzie i prowadzę małą w ten sam sposób na zawodach, co na treningach to Ilka biega naprawdę fajnie. Schody zaczynają się natychmiast kiedy zdradzę przed nią stres poprzez krzyknięcie czy chociażby mocniejsze ruchy, wtedy momentalnie przestajemy się dogadywać i tracimy kontakt co kończy się kompletną klapą. Tak więc każde zawody są dla mnie wyzwaniem a mały diabełek wystawia moje nerwy na próbę. Na warszawskich zawodach było na pewno lepiej niż podczas naszej klapy w Sycowie czy we Wrocławiu, jednak też nie wykorzystałyśmy 100% naszych możliwości, co mnie trochę martwi. Bardzo żałuję, że nie mam na razie żadnych filmików z zawodów. Ostatecznie w sobotę nie mogłyśmy się zgrać z czego wynikały same detki i 6miejscie w open jumpingu.
W niedzielę troszkę lepiej: w A1 zajęłyśmy 1 miejsce, a w Jumpingu1 zajęłyśmy 2gie miejsce.
Następne zawody już w Krakowie 29go czerwca! :D
Poza tym ciągle odbywamy piesze wycieczki w różne miejsca: Ślęza, Dolina Bystrzycy czy pola i wrocławskie parki. Jutro jedziemy do Krzeszowa aby następnie udać się do Karpacza. Oto niektóre zdjęcia , więcej można znaleźć na naszej galerii na picassie:
Nadszedł Maj a co oznacza to dla mnie i psiaków? Otóż matury ... A co za tym idzie ograniczenie dalszych wypraw i dłuższych treningów Agility. Jednak na szczęście jestem już "po", no może prawie "po", ponieważ do końca pozostał mi już tylko ustny polski. W związku z tym na nowo korzystamy z życia tzn chodzimy wreszcie na spacerki i treningi bez presji czasu :D Intensywnie trenujemy i już szykujemy się na Waszawskie zawody Top Agility Dog. Okazuje się, że bardziej ja sama muszę przygotwac siebie bardziej niż psa, ponieważ po długiej przerwie od zawodów (7mies) odkrywam, że już teraz zaczynam stresowac się przed naszym startem. Mam nadzieję, że już w przyszłym tyg uda mi się sklecic wreszcie jakiś filmik "frisbowoagilitowy" bo materiału mam MNÓSTWO. :) Tymczasem wiosenne zdjęcia:
Dwa tygodnie temu "występowałyśmy" (tzn. Ja oraz Illy ;)) na dniach otwartych naszego liceum. Muszę powiedzieć, że taka impreza jest doskonałą socjalizacją także dla dorosłego już psa. Śliska nawierzchnia, tłum krzyczących ludzi oraz wybuchy dochodzące z pracowni fizycznej (:D) sprawiły, że jestem dobrej myśli jeżeli chodzi o socjal Ilki po pól rocznej przerwie w zawodach, i życia w oderwaniu od imprez pełnych ludzi. Za kilka zdjęć bardzo dziękuję Ani T. Przy okazji zostało uwiecznione nasze wchodzenie do miski ;)
Poza tym troszkę ostrzygłam Illy i wyczesałam nowym trymerem i teraz wygląda jak mini kelpik
Poza tym jak zwykle "treningujemy" się :) Założyłam nawet zeszyt z rozpisanymi torkami i ćwiczeniami, które regularnie realizujemy. Poza tym byłyśmy na bardzo kształcącym treningu z Panią Beatą w Klubie de Luks, na którym poćwiczyłam sobie handling. A myślałam, że umiem zmiany niemieckie... :) Kilka zdjęć autorstwa Ali
I tym miłym akcentem zakończę moją fotorelację ponieważ z niewiadomych przyczyn mam ogromne problemy z dodawaniem zdjęć na bloga
Wiosna! Robi się coraz cieplej, i przede wszystkim -dzień jest dłuższy co oznacza jeszcze więcej czasu na spacerki i treningi! Pomijając fakt, że nieubłaganie zbliża się też Maj więc powinnam się coraz więcej uczyć... :) W skrócie: trenujemy agility, spacerujemy oraz zaczęłyśmy coraz ambitniej ćwiczyć frisbee. Już zaczęłam nawet robić filmik z naszych pierwszych treningów nowymi dyskami- w czwartek przyszły nowiuśkie, śliczne CSy, które Ilka pokochała od pierwszego wejrzenia. Problem istnieje tylko w moim braku jakichkolwiek umiejętności rzucania krążkiem, ale dzielnie nad tym pracujemy... :)
Dzielnie szykujemy się też na sezon zawodów agility, który dla nas zaczyna się w maju, po maturach:)
Najważniejszą, a jednocześnie niepocieszającą wiadomością jest to, że Illy nie zaszła niestety w ciążę. A byłam pewna (zresztą tak jak wszyscy, łącznie z wetem prowadzącym), że wynik USG będzie pozytywny... A tu kicha. Szczerze mówiąc zburzyło mi to wszystkie plany, i nie powiem- lekko podłamało. Mam tylko nadzieję, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, ale na razie nic więcej nie napiszę, żeby tylko nie zapeszyć. Co do krycia, to będziemy próbować dalej, osobiście uważam, że powinniśmy poszukać innego reproduktora (przyczyną mogła być niezgodność genetyczna pary), ale moi "sponsorzy" (czyt. rodzice) upierają się żeby spróbować jeszcze raz z Cogito. A co będzie, zobaczymy. Pewne jest, że nie będziemy kryć Ilki w czasie najbliższej cieczki, z powodu mojej matury (w czasie której wypada cieczka), do której zostało już tylko 8 tygodni. I z tygodnia na tydzień coraz bardziej zjada mnie stres!
Tymczasem brak ciąży nam już nie ciąży, bo trenujemy intensywnie agility przygotowując się na nowy sezon, ponieważ mam zamiar zacząć intensywne starty z obiema suniami zaraz po maturze :) Tak sobie myślę, że mimo tego, że Illy jest już teoretycznie w Agility2, to wystartujemy sobie jeszcze na jednych zawodach w Agility1 co by wdrożyć się po pół rocznej przerwie do startów w zawodach. Co robimy na treningach?
Z Illy głównie szlifujemy strefy 2on2off...
...a także różne ciekawe wejścia w slalom...
...No i oczywiście intensywnie biegamy różne sekwencje
Przy okazji zaczęłyśmy intensywnie sztuczkować co jest dla nas obu bardzo dziwne, ponieważ do tej pory po prostu nie miałam ta to czasu, ponieważ każdą wolną chwilę spędzałyśmy na spacerach bądź treningach. Na chwilę obecną doszlifowujemy wchodzenie do miski :)...
Ale OCZYWIŚCIE ze spacerków też nie rezygnujemy. Sama nie wiem jak na to wszystko znajduję czas przy moim obecnym- "zagonionym" trybie życia, ale jak widać można...
Tunia- jak przystało na "rasowego" jamnika przez jakiś czas nie chodziła na treningi z powodu mrozów. Nie miałam serca ją ciągnąć na plac :) Jednak teraz, gdy temperatury są iście wiosenne (w piątek +11C!!!) Turbo Jamniczka Tunia powróciła na tor! Jestem z niej bardzo dumna. Z Tunią szlifuję strefy zbiegane, które wychodzą jej przepięknie, oraz huśtawkę. Po cichu wierzę, że Tunia w końcu pokona slalom (na co się zanosi:)) i po mojej maturze wystartujemy już w Open'ach. :D
A tutaj prezentuję króciutki filmik z udziałem moich dwóch suczek, zrobiony z urywków treningu piątkowego :) Tip jako background xD
Dziękuję za uwagę (:P) i do "przeczytania"- mam nadzieję, że niebawem, ale wiadomo, że przed maturą to za dużo czasu na pisanie nie mam, ale obiecuję, że już za dwa i pół miesiąca wszystko nadrobię z nawiązką :)